wtorek, 3 stycznia 2012

Cytrusy: prawdy i mity

W naszym klimacie wydają się być najlepszym źródłem witamin aż do lata, kiedy to możemy cieszyć się pierwszymi rodzimymi owocami. Uchodzą za szczególnych sprzymierzeńców w walce z infekcjami wirusowymi. Zarazem cytryny, mandarynki czy pomarańcze są uważane za jedne z najgroźniejszych alergenów. Jaka jest prawda? Warto jeść, czy nie?
Dla organizmu lepsze od owoców egzotycznych są krajowe



PRAWDA

Analizując dwa gatunki roślin jedynie pod kątem ich ilościowych walorów odżywczych, niejednokrotnie obserwujemy, że "obce" jest lepsze od "swojskiego". To jednak za duże uproszczenie. Kiedy spożywamy konkretne produkty rzeczywiście istotne jest, co konkretnie zawierają, ale także i to, jak nasz organizm poradzi sobie z przyswajaniem wszystkich składników i jak będzie na nie reagował.

Dowiedziono naukowo, że naturalne produkty, typowe dla danego klimatu, są najlepiej dostosowane do potrzeb ludzi w nim żyjących od pokoleń. Przez setki lat nasi przodkowie, a także ich organizmy, uczyły się właściwie wykorzystywać i przetwarzać to, czym obdarowywała natura. Ewolucja to proces promujący najlepiej przystosowanych. Skutki? Wśród rodzimych mieszkańców krajów śródziemnomorskich znacznie rzadziej niż gdzie indziej zdarzają się alergie na owoce morza czy oliwki, a Polakom częściej szkodzi mandarynka niż jabłko.

Oczywiście, oswajamy się z produktami importowanymi, doceniamy walory innych kuchni, ale trzeba pamiętać, że z punktu widzenia biologii takie produkty to wciąż nowość, wręcz rewolucyjna, na którą organizmy bardziej wrażliwe, gorzej się adaptujące, nie muszą być przygotowane.

Obfitość witaminy C w cytrusach jest nie do pobicia dla innych owoców czy warzyw

MIT

Jeśli wierzysz, że ci, którzy nie mogą jeść cytrusów, są skazani na niedobór witaminy C., mylisz się. Godnych zastępców jest wielu, niektórzy nawet dostępni za darmo. Owoce dzikiej róży, pospolitego krzaku, rosnącego w Polsce na łąkach i polach, zawierają 30 razy więcej witaminy C od cytryny. Wprawdzie dzika róża nie nadaje się do jedzenia na surowo, ale i przetworzona wciąż pozostaje doskonałym źródłem witaminy C. Przereklamowaną cytrynę wyprzedzają też czarne porzeczki (prawie cztery razy więcej wit.), czerwona papryka (trzy razy), a nawet kalafior i szpinak (o ok. 50% więcej witaminy C.).

Alergik nie musi bać się niedoborów tej witaminy, jeśli ma w miarę urozmaiconą dietę. Witamina C jest powszechnie dostępna. Zawierają jej całkiem sporo czerwone porzeczki, rzeżucha, truskawki, brokuły, kapusta, pomidory, a nawet ziemniaki.



Jeśli w dzieciństwie nie mieliśmy uczulenia na cytrusy, nie wystąpi i w dorosłym życiu

PÓŁPRAWDA

Prawdopodobieństwo jest bardzo niewielkie, ale istnieje. Zasadniczo wszelkie alergie pokarmowe dotyczą głównie dzieci. Z wiekiem (zazwyczaj do ukończenia trzech, czasem siedmiu lat) objawy alergii pokarmowej ustępują, a u alergika pojawiają się inne problemy. Najczęściej rozwija się wtedyalergia wziewna, zagrożenie astmą, etc. Zarazem lista alergenów, na które nadmiernie reaguje organizm nie jest stała. Bywa, że pierwsze objawy uczulenia obserwowane są u osób dorosłych, nawet ok. 50. roku życia. Zazwyczaj nie jest to jednak alergia pokarmowa, chociaż i ta się zdarza.

Jeśli niespodziewanie masz objawy wskazujące na alergię po spożyciu cytrusów (np. wysypka, ból brzucha), a nigdy wcześniej ich nie obserwowałeś, warto się poważnie zastanowić, czy rzeczywiście stoi za nimi uczulenie na te owoce. Równie dobrze podrażnienie mogły wywołać substancje chemiczne, którymi spryskano roślinę, a ty po obraniu skórki nie umyłeś rąk. Może to też być objaw zwykłego zatrucia pokarmowego czy infekcji wirusowej. Gdyby jednak problem się powtarzał, warto zgłosić go lekarzowi pierwszego kontaktu, a ten, w razie potrzeby, skieruje do alergologa .

Jeśli jesteś już pod opieką tego specjalisty, o nowych objawach poinformuj go podczas najbliższej wizyty.

Gorąca herbatka z cytryną to najlepszy naturalny środek przeciwwirusowy

MIT
Herbata z cytryną ma takie samo działanie przeciwwirusowe, jak herbata bez cytryny, jeśli plasterek owocu wrzucamy do wrzątku. Pod wpływem wysokiej temperatury witamina C błyskawicznie się z napoju ulatnia. Pozostaje więc albo naprawdę picie gorącego napoju (odradzamy: można się poparzyć), albo dodanie cytryny po jego wychłodzeniu. Trzeba jednak pamiętać, żeby nie czekać do zupełnego wychłodzenia płynu. Ciepła herbata (nawet bez dodatku) też działa przeciwwirusowo, gdyż rozgrzewa organizm. To działa pobudzająco na układ immunologiczny, szczególnie produkcję limfocytów.



Jeśli nie możesz jeść pomarańczy, rozsądnie byłoby też unikać bananów

MIT

Banany nie sa owocami cytrusowymi, ani nawet bliskimi krewniakami cytrusów. Zazwyczaj są dobrze tolerowane przez organizm i nie wywołują zbyt często alergii. Wprawdzie każdy produkt spożywczy może uczulać, jednak silne właściwości alergizujące wykazują tylko niektóre. Na czarnej liście królują cytrusy, ale nie banany. Zazwyczaj można je bezpiecznie podawać nawet bardzo małym dzieciom.

W chłodne dni przed wyjściem z domu nie powinniśmy spożywać owoców egzotycznych

PRAWDA

Owocowa sałatka na śniadanie to skuteczny sposób na wychłodzenie organizmu. Owoce typowe dla Południa i tropików skutecznie gaszą pragnienie, a zarazem obniżają ciepłotę ciała. Doskonale sprawdzają się podczas upałów, ale gdy na zewnątrz zawierucha i chłody, a przed tobą stanie na przystanku, lepiej ich nie jeść nawet dwie godziny przed wyjściem.

Skąd te zdumiewające właściwości owoców? Zawdzięczamy je również ewolucji. Nie tylko człowiek dostosowywał organizm do dostępnego pokarmu. Rośliny zadbały, by ktoś zechciał sięgnąć po ich owoce i je zjeść. Przecież to niezawodny sposób przetrwania gatunku (rozsiewanie nasion). Zatem: najsmaczniejsze są owoce w pełni dojrzałe, a egzotyczne, poza smakiem, serwują też wyjątkowe orzeźwienie. Niestety, w klimacie umiarkowanym to wątpliwa korzyść poza sezonem letnim.



Owoce cytrusowe są najzdrowsze w swojej ojczyźnie

PRAWDA

Owoce importowane zdecydowanie różnią się walorami smakowymi i zdrowotnymi od swoich krewniaków przeznaczonych do spożycia w klimacie, w którym wzrastały. Długotrwały transport wymaga stosowania specjalnych zabezpieczeń przed zepsuciem towaru. Niejednokrotnie są to konserwanty. Przerywa się też proces dojrzewania (zbiera owoce jeszcze zielone), tymczasem dowiedziono, że nie tylko najsmaczniejsze, ale i najzdrowsze, są te, które nabierały pełnych "rumieńców" na słońcu.

Gruba, usuwana skórka zwykle skutecznie chroni sam owoc przed "chemią", jednak nie można wykluczyć, że część niechcianych związków przez nią przenika. Warto przy tym pamiętać, że szczególne ryzyko niesie spożywanie owoców importowanych z daleka, których skórka jest cienka (np. winogron).

Warto je jeść tylko wtedy, gdy chcemy uzupełnić niedobory witaminy C

MIT

Witamina C to tylko jedno z dóbr znajdujących się w cytrusach. Obfitują również w antyutleniacze, substancje docenione w profilaktyce osteoporozy i wielu chorób nowotworowych. Zasługują, by wprowadzić je do diety także ze względu na pektyny. Wspierają układ immunologiczny i procesy trawienne, gdyż sprzyjają naturalnemu oczyszczaniu organizmu a zarazem regulują pracę jelit, których sprawne funkcjonowanie jest kluczowe dla odporności.

Owoce cytrusowe dostarczają też kwas foliowy, odpowiedzialny za sprawne funkcjonowanie układu nerwowego i działający krwiotwórczo, oraz beta-karoten, korzystny głównie dla stanu skóry i narządu wzroku. Leczy nawet cytrusowy aromat, łagodząc uczucie stresu i znosząc napięcie.

Cytrusy pomagają budować tarczę przeciw wirusom, ale w żaden sposób nie ochronią nas przed infekcją bakteryjną

MIT

Cytrusy generalnie wzmacniają odporność, a tym samym pomagają organizmowi bronić się przed wszelkimi agresorami, nie tylko wirusami. Dzięki zawartości witaminy C wzmacniają naczynia włosowate i poprawiają funkcjonowanie limfocytów, a te rozprawiają się i z bakteriami.

Krwinki pracują sprawniej dzięki zawartym w cytrusach pektynom. Substancje te usuwają z organizmu toksyny, w tym takie, które blokują pracę przeciwciał. Uwaga! By owoce cytrusowe nie straciły swoich prozdrowotnych właściwości trzeba przechowywać je w temp. poniżej 15 st. C., a najlepiej w lodówce.

Nadciśnienie. Jesteś młody, nadciśnienie to nie twój problem?


Objawy nadciśnienia: częste bóle głowy ;ciśnienie tętnicze przekracza normy dla danej płci i grupy wiekowej; zaburzenia widzenia
Przyczyny: W większości przypadków (ok. 95 proc.) przyczyna choroby jest nieznana.
Ryzyko zachorowania: Wzrasta powyżej 60. roku życia, u palaczy, osób z nadwagą, nadużywających alkoholu, prowadzących siedzący i nerwowy tryb życia, przyjmujących niektóre leki np. sterydy, jedzących tłusto, nadużywających soli. Częściej chorują mężczyźni.
Diagnostyka: Wielokrotne pomiary ciśnienia wykonywane z użyciem uciskowego mankietu gumowego. Nowoczesnym sposobem pomiaru jest Holter ciśnieniowy - całodobowy automatyczny pomiar ciśnienia tętniczego. Konieczne jest oznaczenie poziomu sodu, potasu, cholesterolu i lipidów, RTG klatki piersiowej i EKG.
Powikłania związane z nadciśnieniem: Zwiększony napór krwi na ścianki tętnic sprzyja miażdżycy i grozi zawałem lub udarem mózgu.
Leczenie nadciśnienia: Unikanie nadmiaru soli, zwiększenie aktywności fizycznej. Jeśli mimo to nie ma poprawy, chory musi przyjmować leki obniżające ciśnienie.


"Jestem w kwiecie wieku, więc nadciśnienie tętnicze mnie nie dotyczy"- takie optymistyczne twierdzenie w świetle ostatnich badań przestaje być prawdą. Coraz częściej słyszymy, że nadciśnienie nie jest jedynie chorobą ludzi starszych i w średnim wieku. Cierpi na nie co piąty Amerykanin w wieku 24-32 lat - wykazały badania opublikowane przez najnowsze wydanie "Epidemiology".
Młodzi w grupie ryzyka

Jeszcze niedawno raport National Health and Nutrition Examination Survey sugerował, że wśród ludzi młodych nadciśnienie jest rzadkością. Występuje ono jedynie u 4 proc. dwudziestolatków- twierdzili naukowcy.
Zaprzeczają temu nowe badania specjalistów University of North Carolina w Chapel Hill, jakie przeprowadzono na 14 tys. osobach uczestniczących w wieloletnich obserwacjach w ramach National Longitudinal Study of Adolescent Heath (znanych jako Add Health). Wynika z nich, że na nadciśnienie (powyżej 140/90 mmHg) choruje prawie jedna piąta osób w wieku 24-34 lat.

Nieświadomi choroby
To niepokojące odkrycie, gdyż nadciśnienie powoduje chorobę wieńcową, niewydolność serca, a także udar mózgu i niewydolność nerek, które mogą rozwijać się już w młodym wieku- twierdzi Quynh Nguyen, jeden z autorów badań. Tymczasem wielu młodych ludzi z podwyższonym ciśnieniem tętniczym krwi nie zdaje sobie nawet z tego sprawy.



Winny styl życia
Wzrost zachorowań na nadciśnienie u młodych dorosłych spowoduje, że wcześniej niż ich rodzice zapadną oni na choroby serca i cukrzycę- mówi dr Suzanne Steinbaum, kardiolog z Lenox Hill Hospital . Jej zdaniem, powodem tego jest niezdrowy styl życia. Aż jedna trzecia osób młodych jest otyłych lub ma nadwagę, co sprzyja nadciśnieniu.
Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego zaleca, żeby regularnie sprawdzać swoje ciśnienie tętnicze. Z najnowszych badań wynika, że powinni to robić także osoby dwudziestoletnie. Jedynie wcześnie wykryty jakikolwiek wzrost ciśnienia można uchronić przed groźnymi powikłaniami tego schorzenia.

Alarmujące statystyki
Na nadciśnienie choruje prawie 40 proc. Polaków w wieku 20-74 lata- wynika z badań WOBASZ przeprowadzonych w 2005 r. Równie niepokojąco wypadły badania dotyczące nadciśnienia wśród Polaków NATPOL, z których wynika, że zbyt wysokie ciśnienie ma w naszym kraju prawie jedna czwarta osób. Drugie tyle wykazuje tzw. wysokie prawidłowe ciśnienie, czyli 130-139/85-89 mmHg, które w ciągu kilku lat może przeobrazić się w pełne nadciśnienie tętnicze.

Włosy problematyczne

Włosy suche i łamliwe, przetłuszczające się, wypadające czy z łupieżem potrafią być prawdziwym utrapieniem. Zazwyczaj nie ma jednego cudownego sposobu, by pozbyć się tych kłopotów. Jednak odpowiednia pielęgnacja, dobrze dobrane kosmetyki i dieta mogą zdziałać wiele. Eksperci twierdzą, że tylko połowa naszych kłopotów z włosami jest uwarunkowana genetycznie czy wynika z naturalnych zmian hormonalnych. W pozostałe wpędzamy się sami błędami przy pielęgnacji, a nawet niewłaściwym trybem życia.








Przetłuszczające się włosy to nie tylko problem nastolatek, zdarzyć się może w każdym wieku - szczególnie w okresach hormonalnych huśtawek. Gruczoły łojowe na skórze głowy wydzielają wtedy zbyt dużo sebum. Na dodatek często nosimy nieprzewiewane nakrycia głowy, stosujemy źle dobrane kosmetyki, więc nasza fryzura robi się świecąca i posklejana. Podstawową zasadą pielęgnacji włosów tłustych jest częste mycie, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, a najlepiej codziennie - zaleganie łoju tylko potęguje problemy. W przypadku rzadszego mycia możemy stosować lecznicze szampony do włosów tłustych - przeciwłojotokowo działają kosmetyki z siarczkiem selenu i pirytionianem cynku, biosiarką, allantoiną, kwasem salicylowym. Jednak, gdy włosy myjesz każdego ranka czy wieczora, szampon powinien być przeznaczony do codziennej pielęgnacji. Lekkie muszą być też odżywki, należy je nakładać od połowy długości włosa, a nie od nasady. Jeśli zależy nam, by włosy by włosy jak najdłużej pozostały sypkie i lekkie warto zastosować ziołową płukankę - z dodatkiem rumianku czy chmielu, a następnie wmasować w skórę głowy sok z cytryny. Kwaśna mikstura działa ściągająco na gruczoły łojowe i zmniejsza wydzielanie tłuszczu. Jeśli używamy suszarki, to tylko z zimnym nawiewem - wysoka temperatura stymuluje produkcję łoju. Fryzjerzy radzą, by w przypadku włosów przetłuszczających się nie nadużywać kosmetyków do stylizacji, a przy nasilonych kłopotach odwiedzić dermatologa. Zapewne przepisze nam odpowiednie apteczne kosmetyki. Może też zalecić zmianę diety. Zbyt duża ilość węglowodanów: produktów zbożowych i cukrów, sprzyja przetłuszczaniu się. Może je powodować także stres - wzrasta wtedy poziom androgenu, hormonu wydzielanego przez nadnercza, który stymuluje gruczoły łojowe skóry.

Skąd się łupież bierze?

Zaniedbane przetłuszczające się włosy mogą być przyczyną kolejnych kłopotów - łupieżu. Najczęściej kojarzymy go z ze zbyt suchą, łuszczącą się skórą głowy. To tak zwany łupież suchy. Ale istnieje także tłusta odmiana łupieżu, czyli łojotokowe zapalenie skóry. W pierwszym przypadku nasada włosów wygląda na przetłuszczoną i oddzielają się od niej płatki zrogowaciałego naskórka, ale końcówki są suche a nawet przesuszone. Łupież tłusty jest co prawda mniej widoczny, ale i trudniej go usunąć - łuski są ciężkie, żółtawe. Łupieżu zwykle nabawiamy się stosując niewłaściwe kosmetyki, podrażnioną w ten sposób skórę głowy atakują grzyby (Pityrosporum ovale) i bakterie.

Bardzo skuteczne w leczeniu łupieżu są szampony zawierające substancje przeciwgrzybiczne: ketanazol, flutrimazol, bifonazol, mikonazol. Dostępne w drogeriach specyfiki zawierają ich niewielkie stężenia - mocniejsze przepisuje na receptę dermatolog. Z domowych sposobów polecane jest nakładanie na skórę głowy, na pół godziny, namoczonych wcześniej na noc nasion kozieradki. Włosy z łupieżem po myciu warto spryskać octem jabłkowym. Zawarte w nim kwasy alfahydroksynowe zwalczają grzyby i bakterie, powodujące łupież. Zanim uporamy się z sypiącym się problemem - lepiej dobierać jasne stroje. Drobinki spadające na ubranie będą mniej widoczne. Przy łupieżu zalecana jest dieta bogata w witaminy A, E i z grupy B - jest ich dużo kiełkach pszenicy, wątrobie, jajach i drożdżach oraz poprawiającą stan skóry siarkę - znajdziesz ją m.in. w mięsie ryb.

Nie żałuj setki!

Wiosną często martwi nas wypadanie włosów. Utrata stu do dwustu dziennie to norma, ale trzystu lub czterystu to objaw chorobowy. Przyczyn może być wiele, od problemów hormonalnych, po przebytą infekcję czy niedobory w organizmie. Włosy wypadają przy niedoczynności tarczycy, u kobiet, gdy gwałtownie spada poziom estrogenu, a rośnie hormonów męskich - czyli w czasie menopauzy, kiedy to może pojawić się łysienie androgeniczne (włosy przerzedzają się przede wszystkim na czubku głowy) lub połogu - gdy spada poziom hormonów ciążowych. U mężczyzn wypadanie włosów często jest początkiem łysienia, które zwykle jest uwarunkowane genetycznie. Wypadanie włosów może być też wynikiem zażywania leków - silnych antybiotyków, środków antydepresyjnych czy przebytej infekcji z wysoką gorączką - wtedy osłabienie włosów może się pojawić nawet pięć miesięcy po chorobie, bo podczas jej trwania więcej włosów przechodzi w stan spoczynku (fazę teleogenową), wypadają dopiero po jakimś czasie.

Odpowiednia dieta to podstawa, jeśli chcemy, by nasze włosy trzymały się głowy. I nie jest to tylko kwestia witamin: budulcem włosów są białka, czyli mięso, jaja, ryby, produkty zbożowe, rośliny strączkowe. Konieczne są także kwasy tłuszczowe (omega-3 i omega-6). Ich źródła w diecie to ryby, orzechy, pestki dyni, awokado. Przed wypadaniem chronią włosy witamina A i beta-karoten - znajdziemy je w zielonych, żółtych i pomarańczowych owocach i warzywach, ziemniakach, natce pietruszki, wątrobie, maśle. Często jednak wprowadzanie tych składników do diety, gdy już problem się pojawi, nie wystarczy - wtedy konieczna jest suplementacja. W aptekach dostępne są specjalne doustne preparaty wzmacniające włosy. Możemy także stosować zewnętrznie wzbogacone mikroelementami kosmetyki i preparaty witaminowe w ampułkach.

Z ziół pomoże nam pity codziennie napar ze skrzypu, inny sposób to maseczka ze startej czarnej rzepy nakładanej na pół godziny przed myciem. Nie powinniśmy bać się szczotkowania - im wcześniej martwe włosy opuszczą cebulki, tym prędzej pojawią się nowe.

Na własne życzenie

Suche i zniszczone włosy to problem na który najczęściej zapracowaliśmy sami. Zbyt częste i mało profesjonalne farbowanie, używanie prostownicy, źle dobrane kosmetyki szkodzą naszej czuprynie. Choć podłoże takiej przypadłości może być też genetyczne lub związane z chorobami, głównie tarczycy i przysadki. Często pojawia się dodatkowy problem - rozdwajające się końcówki. Na nie jest tylko jedna rada - ściąć, a w przyszłości dbać o końcówki zabezpieczając je np. płynnym jedwabiem. Suche włosy wymagają starannej i cierpliwej pielęgnacji. Kosmetyki powinny zawierać kompleksy aminokwasów, pantenol, hydrolizaty protein i pochodne poliglikoli. Suchym włosom nie wystarczy odżywka - potrzebują maski, najlepiej profesjonalnej. Dobrze sprawdzają się w ich pielęgnacji substancje naturalne, np. oliwa z oliwek czy olej kokosowy. Wcieramy je wówczas godzinę przed myciem i zabezpieczamy włosy ciepłym ręcznikiem. W diecie olbrzymie znaczenie ma udział nienasyconych kwasów tłuszczowych - ziołową metodą na problemy z włosami jest jedzenie łyżki zmielonego siemienia lnianego przed śniadaniem. Takie włosy trzeba również koniecznie chronić przed słońcem, nie służy im słona i chlorowana woda. Pamiętajmy za to o nawilżeniu nie tylko włosów, ale i całego organizmu - włosy robią suche, gdy ich wilgotność spada poniżej 10 proc. - więc ważne jest picie odpowiedniej ilości płynów.

Noworoczne postanowienia? Dlaczego nie

Oczywiście, możesz skończyć jak Bridget Jones, czyli zapomnieć o nich w okolicach trzeciego stycznia...Ale możesz też odnieść sukces... Sporo osób właśnie z Nowym Rokiem żegna się bezpowrotnie z nałogami, nadmiarem kilogramów, nietrafionym 
sercowym wyborem... Nie masz jeszcze listy? Podpowiadamy!





1. Zrobię koniecznie badania profilaktyczne
Nawet dyskretne kłopoty ze zdrowiem, niezauważalne dla laika, z czasem mogą przekształcić się w solidny problem. Kontrolom profilaktycznym podlegamy od urodzenia. Systematycznie rodzice chodzą z nami na badania bilansowe, by upewnić się, że rozwój jest prawidłowy. A potem dorastamy, wpadamy w wir życia, wiemy lepiej i dochodzimy do wniosku, że na "chorowanie" mamy jeszcze czas.

Kto z nas, z ręką na sercu, może powiedzieć, że raz w roku kontroluje ciśnienie tętnicze, poziom cukru we krwi, robi badanie ogólne moczu i morfologię, a w przypadku niepokojących objawów sprawdza hormony tarczycy? Która z pań pamięta o comiesięcznym samobadaniu piersi, regularnych cytologiach, mammografii?

Gratulujemy nielicznym rozsądnym, którzy z czystym sumieniem odpowiedzą, że to robią. Pozostałym proponujemy kontakt z internistą z okazji Nowego Roku. Jeśli się nie uda, to może na urodziny? Do lekarza i na zlecone przez niego badania nie idziemy po to, żeby odkryć chorobę (chociaż często bywa i tak), ale przede wszystkim, by upewnić się, że jesteśmy zdrowi.

Fakt, złośliwi przypomną nam, że lekarze nie są znowu tacy skorzy, by cokolwiek zlecać, a nawet, by nas przyjąć o rozsądnej porze. Wielu z nas może jednak skorzystać z poradni przy zakładzie pracy, w której bywa łatwiej. Czasem warto też wydać parę groszy, by spóźnione leczenie będzie kosztować zdecydowanie więcej. A po co? Przypominamy:

2.      2.  Będę jeść ryby 2-3 razy w tygodniu

Ryby, zwłaszcza te tłuste, wychodzą nam na zdrowie. Chronią serce, wspierają pracę mózgu, budują mocne kości, zapobiegają miażdżycy. Zapewniają dobry nastrój, poprawiają wygląd skóry, opóźniają procesy starzenia. Nawet mają pozytywny wpływ na wyniki w nauce naszych dzieci. O zaletach ryb można mówić i mówić... A jednak, ostatecznie, i tak przegrywają na naszych stołach z mielonym czy schabowym.

Z przyzwyczajeniami trudno wygrać. Może uda się w tym roku? Szczególnie, że ryby nie muszą być nudne. Można je przyrządzić na wiele sposobów. Smażone, duszone, gotowane, pieczone. Jako rybne paluszki i dodatek do sałatek.

3.       3Ograniczę alkohol

Kac to nic fajnego. Utrata kontroli nad sobą tym bardziej. Szczególnie z pewnej perspektywy dochodzimy do wniosku, że nie było warto. W trakcie jakoś więcej mamy odwagi i pewności siebie...

Alkohol to puste kalorie. Niszczyciel zdrowia fizycznego i psychicznego. Nadużywanie alkoholu prowadzi do rodzinnych dramatów. Czasem naprawdę trudno stwierdzić, że to już właśnie o ten konkretny kieliszek za dużo.

Wszystko jest dla ludzi, a picie, z umiarem, może być nawet korzystne dla zdrowia. Bywa jednak, że nie zauważamy, kiedy przechodzimy na drugą stronę. Nie chcemy nikogo pouczać. Poniżej jednak testy i informacje, które pomogą wam odpowiedzieć na pytanie, czy już macie problem i co ewentualnie z nim robić.

4.     4Odwiedzę dentystę i ginekologa

Panom wystarczy stomatolog , chociaż nie zaszkodziłoby, gdyby zajrzeli do urologa. Wciąż, niestety, popularne podejście, że do dentysty idziemy dopiero wtedy, gdy zęby bolą, sprawia, że możemy w Polsce mówić o epidemii próchnicy i paradontozy .

Z jednej strony część Polaków wydaje majątek na prostowanie zębów i ich wybielanie, z drugiej: do szpitala, niejednokrotnie w ciężkim stanie, trafiają pacjenci, którzy zachorowali na zapalenie mięśnia sercowego czy dopuścili do zniszczenia wątroby z powodu zaniedbania zębów. Odogniskowe ciężkie zapalenia odległych narządów wprawdzie nie są częste, ale się zdarzają. Nieświeży oddech, potworny ból, konieczność rwania zębów to zjawiska wciąż powszechne. Naprawdę warto?

Polska jest w niechlubnej czołówce śmiertelności kobiet z powodu raka szyjki macicy. Na nic się zdają akcje uświadamiające, możliwość wykonywania bezpłatnie badań cytologicznych.

Do ginekologa Polki często chodzą tylko wtedy, gdy spodziewają się dziecka lub nie mogą się go doczekać. Tymczasem opieka ginekologiczna jest niezbędna przez całe życie, także po menopauzie. To, że nie jajeczkujesz, nie zmienia faktu, że rak czyha. Nie ukryjesz się przed nim w domu. Możesz go wyprzedzić, a także pokonać tylko wtedy, gdy na czas trafisz do lekarza. Statystyki nie kłamią. Wcześnie wyryty rak szyjki macicy jest w 100% uleczalny.

Idź do ginekologa. Jeśli nie chcesz zrobić tego dla siebie, zrób prezent bliskim. Potrzebują cię.


5. Zamienię chipsy na zdrowe przegryzki

Realizacja tego postanowienia w sumie nie jest taka trudna. Jeśli masz skłonność do przegryzania podczas oglądania telewizji, zajadania stresów czy, zwyczajnie, z nudów, rób to. Nad nawykami ciężko zapanować. Zarazem, już na etapie zakupów, wybieraj przegryzki, które wyjdą ci bardziej na zdrowie, niż chipsy, batoniki, cukierki, ciasteczka... Postaw na solidną porcję błonnika: usprawni trawienie, uchroni przed tyciem w oczach. Możesz jeść gotowe muesli, możesz pokroić warzywa i owoce. Jeśli jesteś na diecie, raczej uważaj z sosami. Ich skład jest ważny, a diabeł tkwi w szczegółach.

Pogryzaj pestki dyni, słonecznika. Nie unikaj kiełków. To, że jeden producent wypuścił produkt z Escherichią coli, nie oznacza jeszcze że szkodzą.

Fakt, surowa marchewka nie smakuje, jak czekolada i nie poprawi równie skutecznie humoru, jednak lepiej się poczujesz, wchodząc w ulubioną sukienkę już tej wiosny. Zresztą i czekoladę można wybrać nie najgorszą, a zarazem nakarmić mózg. Nie musisz być zaraz doskonały. Czasem można złamać zasady (z naciskiem na "czasem"), ale najpierw koniecznie trzeba je ustalić.

6. Sport: 3x30/7

Bez ruchu ani rusz. Siedzący tryb życia naprawdę nam nie służy. I co z tego, że o tym wiemy? Zwykle niewiele. Ci bardziej "rozsądni" i "dbający o zdrowie", po miesiącach siedzenia za biurkiem próbują nadrobić stracony czas podczas aktywnego urlopu. Siłownia, wspinaczka, narty od świtu do zmierzchu... Niestety, naukowcy są zgodni. Krótkotrwały wysiłek nie służy naszemu zdrowiu tak, jak regularny. Czasem okazuje się nawet szkodliwy.

Chcesz mieć zdrowe serce, jasny umysł, sprawne ciało? Kto by nie chciał! Zatem zapamiętaj przepis: sport 3 razy w tygodniu po 30 minut (przynajmniej na początek). Koniecznie na świeżym powietrzu. Niby jak to zrobić? To proste! Na początek nie są zalecane ćwiczenia bardzo obciążające. Idealny jest spacer! Może do pracy? Masz niedaleko? Wybierz dłuższą trasę. Ważna jest konsekwencja, wypracowanie nawyku. "Brak czasu" to zazwyczaj marny wykręt. Ileż go marnujemy na kanapie?


7. Ograniczę cukier

Opinie, że biały cukier to "biała śmierć" wcale nie są aż tak bardzo przesadzone. Wiadomo, że jego nadmiar obniża odporność, sprzyja chorobom nowotworowym, w tym rakowi odbytnicy, nerek, wątroby, nowotworom kobiecym. Prowadzi do cukrzycy typu drugiego, przyspiesza proces starzenia skóry (obniżając rezerwy kolagenu), źle wpływa na pracę serca... Nadal masz ochotę posłodzić herbatkę trzema łyżeczkami cukru? Może przemyślisz sprawę? Także, nim skonsumujesz te pachnące wypieki, do których trafiło parę szklanek zgubnego "polepszacza" smaku...

8. Pozbędę się nadwagi

Jak przemyślisz powyższe, to raczej nadwaga, cudownie, pożegna się sama i zacznie znikać. Piękniejsza i zdrowsza śmielej spojrzysz w przyszłość... Robisz wszystko, jak należy, a waga ani drgnie? To może być poważny problem zdrowotny. Otyłość prowadzi do ciężkich schorzeń, ale bywa odwrotnie. To nadwaga, a nawet otyłość, są objawami istniejącego zdrowotnego problemu. Dla pewności skontaktuj się z lekarzem pierwszego kontaktu. Przy otyłości: z bariatrą.

9. Nie zapomnę o urlopie

Jeśli został ci spory zapas urlopu z ubiegłego roku, nie masz się czym chwalić. Pracoholizm to choroba, którą najlepiej skonsultować ze specjalistą. Brak odpoczynku w dłuższej perspektywie jest zabójczy. Sprzyja wypaleniu zawodowemu, depresji, wielu problemom ze zdrowiem, pozornie nie mającym związku z emocjami, stresem. Nie wypoczywasz, nie żyjesz.

Konkretne problemy ze zdrowiem leczy się klimatem. Terapia ma jednak sens dopiero wtedy, gdy w przyjaznym środowisku spędzisz co najmniej trzy tygodnie. Zaplanuj je już teraz. Zrób rezerwację, wpłać zaliczkę. Może to cię zmobilizuje, by wreszcie o siebie zadbać, jak należy.

10. Rzucam palenie

Ostatnie, a może najważniejsze... Celowo nie piszemy: "rzucę", tylko "rzucam", bo najlepiej zrobić to zaraz (też marzymy, że się nam uda...). Udowodniono, że uzależnienie od nikotyny jest silniejsze niż od narkotyków, alkoholu, kofeiny. Dlatego tak trudno rzucić. Dlatego nie pomagają ostrzeżenia o raku, impotencji, starzeniu się skóry... Zawodzą najróżniejsze metody... Zawsze jednak warto próbować. Niektórym się przecież udało.

Twój kalendarz badań

Nie pamiętasz, kiedy ostatni raz oddawałaś krew na morfologię, ciśnienia nie mierzyłaś od kilku lat, a o mammografii znowu zapomniałaś... Nie lekceważ badań profilaktycznych, bo wykonywane regularnie pomogą ci zachować zdrowie, a niekiedy mogą uratować życie.


Co miesiąc
  • samobadanie piersi

Co pół roku
  • przegląd zębów i dziąseł u stomatologa
  • kontrola ciśnienia krwi



Raz w roku
  • ogólne badanie ginekologiczne oraz badanie cytologiczne i badanie czystości pochwy,
  • USG przezpochwowe (po rozpoczęciu współżycia płciowego),
  • kontrola wzroku u okulisty wraz z badaniem dna oka


Raz na 2 lata

  • morfologia
  • OB
  • poziom cukru we krwi
  • ogólne badanie moczu
  • rentgen płuc (palaczki raz do roku)
  • USG piersi i jamy brzusznej
  • EKG

Raz na 3 lata


  • mammografia (przemiennie z USG piersi)
  • badanie poziomu cholesterolu rozbiciem na frakcje LDL i HDL i triglicerydów we krwi
  • badanie na obecność krwi w kale


Raz na 5 lat

  • badanie gęstości kości (densytometria)
  • kontrola słuchu


Tylko zmęczenie... A może choroba?

Jeśli masz za sobą zarwaną noc, żyjesz w ciągłym pośpiechu, a obowiązkami możesz obdzielić kilka osób, to nic dziwnego, że zdarza ci się spadek formy. Gdy jednak solidny odpoczynek nie pomaga, uczucie znużenia jest niewspółmierne do zadań, a w dodatku towarzyszą mu również inne niepokojące sygnały od organizmu, warto zastanowić się nad wizytą u lekarza.



Nienaturalna bladość 

Gorsza forma połączona z takim objawem jest typowa dla niedokrwistości, inaczej anemii. Trzeba ją leczyć. Powstaje, gdy poziom transportującej tlen hemoglobiny we krwi spada poniżej normy i organizm jest niedotleniony. Inne objawy anemii to bóle w klatce piersiowej, płytki oddech, kołatanie serca, zimne dłonie i stopy.

Niedokrwistość lekarz pierwszego kontaktu stwierdza na podstawie ogólnego badania krwi i kontroli stężenia żelaza w surowicy (niedobór tego pierwiastka to najczęstsza przyczyna choroby). U kobiet anemia bywa skutkiem zbyt obfitych miesiączek, dlatego wskazana jest również kontrola ginekologiczna.



Nadmierne pragnienie
Jeśli czujesz się ogólnie wyczerpany, a przy okazji częściej oddajesz mocz, wciąż chce ci się pić, masz spory apetyt, ale i tak tracisz na wadze, możesz mieć cukrzycę. To znaczy, że twoja trzustka produkuje za mało insuliny (hormon odpowiedzialny za transport cukru do komórek), lub komórki stały się na nią oporne. Nie oznacza to jednak, że czekają cię systematyczne zastrzyki z insuliny. Cukrzyca typu II, która najczęściej pojawia u osób dorosłych, najczęściej wymaga jedynie zmiany diety, ewentualnie leków doustnych.Jeśli podejrzewasz, że możesz mieć cukrzycę, poproś lekarza pierwszego kontaktu, by skierował cię na badania określające poziom glukozy we krwi. Taka kontrola przyda się każdemu. Jeden nieprawidłowy wynik nie rozstrzyga jeszcze sprawy, ale wymaga konsultacji ze specjalistą diabetologiem, który zajmuje się leczeniem cukrzycy.
Przygnębienie
Zmęczenie i zły nastrój często chodzą w parze. To nic nadzwyczajnego. Niełatwo o dobry humor, gdy jesteś obolały i marzysz wyłącznie o urlopie, a przynajmniej popołudniowej drzemce. Jeśli jednak znużenie utrzymuje się tygodniami, izolujesz się od ludzi, nie masz ochoty się bawić, źle śpisz, tracisz na wadze lub tyjesz, bo czekoladą walczysz ze stresem, a codzienne czynności przestają cię interesować, czas szukać pomocy. To może być depresja, choroba zagrażająca życiu. Trzeba odwiedzić psychologa lub psychiatrę. Czasem pomaga sama rozmowa, bywa jednak, że potrzebna jest psychoterapia lub leki antydepresyjne. Nowoczesne środki przeciw depresji nie uzależniają, wywołują niewiele skutków ubocznych, a pomagają już po paru tygodniach znowu cieszyć się życiem i nabrać dystansu wobec porażek.

Problemy przy oddawaniu moczu
Gdy chorują nerki, cały organizm jest w gorszym stanie. Odpowiadają one przecież za oczyszczanie krwi z toksyn. Jeśli te bezkarnie gromadzą się, dochodzi do zakłócenia pracy wielu narządów. Znużenie, osłabienie, apatia, czasem również bóle głowy, obrzęki rąk lub twarzy a nawet wymioty, mogą być sygnałem problemów urologicznych. Objawy bardziej charakterystyczne to ból pleców, problemy z oddawaniem moczu, pieczenie okolic cewki moczowej. Konieczność wstawania w nocy do toalety nie musi oznaczać kłopotów z prostatą i nie jest dolegliwością wyłącznie męską. Tak dokucza też chory pęcherz moczowy, a ten, nieleczony, sprzyja chorobom nerek. Jeśli masz takie objawy, porozmawiaj z lekarzem pierwszego kontaktu, zrób badanie moczu. Możliwe, że będzie potrzebna dokładniejsza diagnostyka, bądź konsultacja u urologa, albo nefrologa.

Chrapanie 
Trudno wstać z łóżka wypoczętym, jeśli chrapiesz. Powszechnie uważa się, że to uciążliwy, ale w zasadzie niegroźny, nawyk. Tymczasem bywa objawem problemów z oddychaniem podczas snu. Bezdech przysenny jest dolegliwością typową dla otyłych, starszych mężczyzn, ale może wystąpić w każdym wieku, u obu płci. Polega na nagłych przerwach w oddychaniu, od 10 sekund nawet do 2-3 minut. Prowadzi do niedotlenienia, może nawet skończyć się tragicznie. Jeśli rodzina rozważa wyrzucenie cię z domu z powodu nocnych koncertów, budzisz się z bólem głowy i miewasz luki w pamięci (niekoniecznie po zakrapianym wieczorze), czas pomyśleć o wizycie w poradni zaburzeń snu (kieruje lekarz pierwszego kontaktu). Wcześniej warto odwiedzić laryngologa, by wykluczyć ewentualne przeszkody w oddychaniu, w nosie, albo gardle. Pełna diagnostyka bezdechu, w tym badanie polisomnograficzne, wymaga dobowego pobytu w szpitalu, ale sprawa bywa na tyle poważna, że trzeba narazić się i na taką nieprzyjemność.

Nieuzasadnione przybieranie na wadze
Jeśli zajadasz stresy słodyczami, albo chipsami, nietrudno przytyć. Zdarza się jednak, że jesz, jak ptaszek, a i tak tyjesz. Tak może objawiać się niedoczynność tarczycy. Poziom hormonów tego gruczołu często obniża się z powodu niedoboru jodu i w okresie menopauzy. Charakterystyczne objawy, oprócz tycia, to wieczne zmęczenie, apatia, nadwrażliwość na zimno, łamliwe włosy, blada, szorstka cera, depresja.
Pracę tarczycy można ocenić sprawdzając stężenie hormonów: TSH (hormon produkowany przez przysadkę mózgową, kontrolujący funkcjonowanie tarczycy) oraz T3 i T4 (hormony tarczycy) we krwi. Jeśli masz z nią problem, pomoże endokrynolog (kieruje do niego lekarz pierwszego kontaktu). Leczenie niedoczynności polega głównie na doustnym przyjmowaniu potrzebnych hormonów.

Utrata apetytu
Przemęczenie bywa także objawem zapalenia wątroby. To mit, że każda osoba, której wątroba źle pracuje, ma zażółconą skórę i białka oczu. Częste objawy żółtaczki to bóle brzucha, mdłości, stany podgorączkowe. Czasem jedynym sygnałem, że z organizmem dzieje się coś niepokojącego, poza gorszym nastrojem, jest spadek apetytu. W przypadku wirusowego zapalenia wątroby typu C aż 85% chorych nie ma żadnych dolegliwości, dopóki choroba nie jest zaawansowana.
Poproś lekarza pierwszego kontaktu o wykonanie badań, które pozwolą wstępnie ocenić stan twojej wątroby (poziom bilirubiny oraz enzymów wątrobowych). Jeśli wyniki będą niepokojące, zapewne skieruje cię do hepatologa (specjalista chorób wątroby) lub do szpitala zakaźnego (jeśli podejrzewa żółtaczkę zakaźną). 



Jedz zdrowo! Owoce i warzywa: kolor ma znaczenie

Tylko na podstawie koloru można poznać wiele zalet owoców i warzyw. Zawarte w nich barwniki nie tylko mają cieszyć oczy. Spełniają określone funkcje w naszym organizmie. Warto je poznać, pamiętając jednak, że najlepsze efekty dla zdrowia zapewnia różnorodność. Tęcza na talerzu to jest to!


Czerwone dla serca


Lekarze i dietetycy podzielili warzywa i owoce na pięć podstawowych grup kolorystycznych. Każda odznacza się szczególnymi właściwościami dla zdrowia. Pamiętaj, że paleta barw jest znacznie szersza, a kwalifikacja niektórych roślin dość umowna. Wybitny znawca kolorów na pewno podważyłby zaliczenie buraka do warzyw czerwonych, a kalarepy do białych. Nie do końca jednak chodzi o barwę. Liczy się zdrowie. Do grupy czerwonej zaliczamy przede wszystkim: pomidory, czereśnie, wiśnie, rzodkiewkę, truskawki, paprykę czerwoną, buraki i owoc granatu. Im intensywniejszy kolor, tym lepiej. Cenimy je przede wszystkim ze względu na zawartość likopenu, antyutlenicza o zbawiennym wpływie na serce, skutecznie obniżającego poziom cholesterolu, działającego przeciwnowotworowo i odmładzająco. Szczególnie dużo jest go w pomidorach i przetworach pomidorowych, zwłaszcza tych podawanych na ciepło. Czerwone warzywa i owoce zawierają też barwniki antocyjany, wzmacniające naczynia krwionośne. Więcej ich jednak w grupie niebieskiej i granatowej. Kolejnym bogactwem roślin z tej grupy jest potas, znany przyjaciel serca: przede wszystkim reguluje rytm jego pracy i ciśnienie krwi.

Żółte i pomarańczowe nie tylko dla mieszczucha


Karotenoidy to barwniki cenne dla zdrowia, w odcieniach od żółtego po czerwony. Marchewkę, dynię, czy cytrusy łączy spora zawartość popularnego karotenoidu: beta karotenu. Dzięki pozytywnemu wpływowi na wygląd włosów, skóry i paznokci coraz częściej przyjmowany jest formie suplementów. Bez kontroli łykają go też palacze, wierząc, że uchroni ich przed rakiem. Tymczasem jest już co najmniej kilkanaście wiarygodnych, doskonale udokumentowanych wyników badań, które dowodzą, że palaczowi może pomóc jedynie rzucenie palenia, a nie łykanie tabletek. Suplementy bywają niebezpieczne i dla zdrowych, prowadzących rozsądny tryb życia, gdyż niejednokrotnie zakłócają pracę układu odpornościowego, sprawiając, że "zagubiony" słabnie, miast rosnąć w siłę. Beta karoten jest środkiem fantastycznym, ale pod warunkiem, że przyjmujemy go w formie naturalnej, wraz z pożywieniem, w ramach racjonalnej diety. Sprawdza się też w kosmetyce, zapobiegając efektom starzenia. Po żółte i pomarańczowe warzywa i owoce sięgaj systematycznie. Organizm nie jest w stanie sam wyprodukować beta karotenu - liczy na ciebie. Warzywa i owoce dostały ten barwnik od natury głównie po to, by nie uszkodziło ich nadmierne nasłonecznienie. Tak samo i ciebie beta karoten uchroni przed szkodliwymi promieniami. Karotenoidy tworzą witaminę A, zatem ta grupa warzyw i owoców jest szczególnie przyjazna naszym oczom, opóźniając choćby procesy zwyrodnieniowe plamki żółtej (część siatkówki, która ma wpływ na ostrość widzenia, jego pole, a nawet rozróżnianie barw). Szczególne zasługi w tej dziedzinie ma marchew, ceniona jako zagorzały wróg infekcji wirusowych, w tym przewlekłych.Stawiając na wszystkie słoneczne odcienie masz szansę ochronić się przed problemami z układem krążenia (regulują ciśnienie krwi i poziom cholesterolu), zadbać o stawy, a nawet budować mocniejsze kości (jeśli w diecie nie zabraknie i dobrych źródeł magnezu oraz wapnia).Pamiętaj, że karotenoidy to naturalne przeciwutleniacze, zwalczające wolne rodniki. Tych szczególnie dużo w otoczeniu mieszkańców miast, palaczy i miłośników intensywnie przetworzonej żywności.
Białe: wrogowie infekcji

Do grupy białej zaliczamy czosnek, cebulę, pora, kalafiora czy cykorię. Najbardziej cenione są te, które obfitują w flawonoidy (przeciwutleniacze) i allicyny o działaniu przeciwbakteryjnym. Chociaż nie wszystkim odpowiada jego smak, jest niekontrolowanym królem w tej kategorii i słusznie nazywany "naturalnym antybiotykiem". Zresztą, niezależnie od tego, czy sięgniesz po niego podczas infekcji wirusowej, czy bakteryjnej, wspomoże leczenie, gdyż zawiera też antywirusowy ajoen. Słusznie robiły nasze babcie, proponując soki z tej grupy jako lekarstwo na przeziębienie. Na pewno łagodzą dolegliwości związane z infekcjami wirusowymi, ale i bakteryjnymi, a nawet z astmą. Flawonoidy działają rozkurczowo, moczopędnie i przeciwzapalnie. Białe rośliny obfitują też w siarkę, pomocną przy osiąganiu pozytywnych proporcji między cholesterolem LDL i HDL. Jest dobra dla skóry i włosów, ale uwaga: nie leczy problemów dermatologicznych. Od tego jest lekarz.
Zielone: jedz bez umiaru
Kochamy je nie tyle ze względu na barwniki, co inne, wspólne dla roślin o zielonym kolorze cenne składniki. Trzeba jednak pamiętać, że i chlorofil, którego w nich najwięcej nie jest bez znaczenia. Wspiera bowiem pracę wątroby i pomaga pozbyć się toksyn z organizmu, reguluje pracę jelit, a nawet łagodzi objawy astmy. Szpinak, sałata, brukselka, brokuły, kiwi, szparagi, natka pietruszki czy rzeżucha powinny gościć na stole każdego, komu zależy na dobrym samopoczuciu. Dzięki zawartości witamin z grupy B mają bowiem znakomity wpływ na nasz układ nerwowy. Najwięcej mają kwasu foliowego (inaczej witamina B9), niezbędnego w diecie przyszłych mam i kobiet w ciąży (zwłaszcza na początku), gdyż zapewnia prawidłowy rozwój cewy nerwowej u płodu. Uwaga, nie powinny o nim też zapominać kobiety, które aktualnie nie planują powiększenia rodziny. Anemia to często "kobieca choroba", a kwas foliowy jej zapobiega. Warzywa zielone to doskonałe źródła witamin A, C i E, czyli wspierają oczy, odporność, zapobiegają chorobom nowotworowym, poprawiają wygląd cery i opóźniają procesy starzenia. Często w przypadku konkretnych problemów ze zdrowiem lekarz zaleca jedzenie ?zielonych warzyw liściastych?. I na pewno warto go słuchać. Osoby w dobrej formie, bez wyraźnych przeciwwskazań, mogą je spożywać dosłownie bez ograniczeń. Nie utyją, nie zachorują, nie przedawkują.
Niebieskie: dla pełnego oddechu
W rzeczywistości są niejednokrotnie fioletowe (śliwki), czarne (czarna porzeczka), granatowe (borówki), a nawet intensywnie czerwone (żurawina). Łączy je bowiem przede wszystkim zawartość antocyjanozydów, niezwykłych przeciwutleniaczy, docenionych przez medycynę ludową, ale i klasyczną, już w oparciu o wiarygodne badania naukowe, a nie tylko obserwacje. Zaliczamy do nich także ciemne winogrona, aronię czy bakłażana. 
Antocyjanina wyraźnie opóźnia procesy starzenia, chroni przed infekcjami, a także wspomaga walkę z zapaleniami układu pokarmowego i moczowego. W przypadku przewlekłych chorób pęcherza za najlepszy lek naturalny uchodzi żurawina.